filmy

O mnie

Moje zdjęcie
Orzesze, Śląsk, Poland
Życie jest cudowną drogą,której piękna nie może przysłonić nawet największa klęska.Cudowność tej drogi wynika z tego,że krzyżuje się ona z innymi. Innymi drogami innych ludzi.Dlatego najpiękniejsze są te skrzyżowania...Jestem psychologiem ,stypendystką ZUS-u , ale nadal aktywną zawodowo.Kocham podróże,podczas których najbardziej fascynują mnie inni ludzie. Moja muzyczna fascynacja od zawsze -Ewa Demarczyk, Cesaria Evora, bez nich byłabym innym człowiekiem. Fotografuję kapliczki, gdziekolwiek jestem...święci, tradycja, splatana z przyrodą , to też moje widzenie świata. Nie martwię się czasem, albowiem - jak pisała Agnieszka Osiecka - młodość może nas jeszcze dopaść, jak katar kataryniarzy a mnie dopadła w dobrym momencie, dlatego wciąż mi się wydaje ,że jeszcze wszystko przede mną...

czwartek, 26 listopada 2015

Sporady Północne.Skopelos-Skhiatos-Limnos-Katowice

klik w napis)kontynuacja postu ze strony 
Rankiem , skoro świt , wypływamy z portu Skopelos na wyspę Skhiatos.A ze Skhiatos kierunek na wyspę Limnos, gdzie wsiądą turyści odpoczywający na tej właśnie wyspie.Potem już tylko prosto do Katowic.Ostatni post będzie poświęcony widokom rozciągającym się z małego okienka samolotu .
Pod nami wysepki Sporad Pólnocnych i Morze Egejskie.
Jak zwykle pożegnania są niezwykle trudne.Świt, na niebie widoczny księżyc, 
na wyspie będzie kolejny piękny dzień a my za kilka godzin 
będziemy w innej rzeczywistości.
Po kliknięciu na zdjęcie otworzy się w dużym formacie

 Na  Skhiatos płyniemy prawie dwie godziny.Część osób drzemie na dolnym pokładzie , tylko nieliczni decydują się na wyjście na dziób i podziwianie widoków .Ja oczywiście, mimo, że statkiem bardzo mocno kołysze i moja choroba lokomocyjna daje mi się mocno we znaki, nie rezygnuję z ostatnich chwil pożegnania z wyspą.
















Na pół godziny przed wejściem do portu Skhiatos zauważam płynące tuż obok burty delfiny.Podnoszę alarm i nagle pokład zapełnia się paparazzi :)
 

zdjęcie zrobił tata Natalii, przemiłej dziewczynki, z którą moja wnuczka spędziła dwa urocze dni .
 Niestety, nie zdążyłam zrobić zdjęcia portu na Skhiatos, bowiem szalone tempo , "ręczne" wydobycie  ciężkich bagaży spod stosu innych i potem spory kawałek do autokarów czekających na nas na dowiezienie nas na lotnisko
( tylko 7 minut),
całkowicie pozbawiło mnie ochoty na dokumentowanie tego etapu podróży.Moje serce waliło jak oszalałe z wysiłku.
Ej stara babko, zachciało Ci się ekstremalnej podróży, pomyślałam w duchu, no to teraz masz  W porcie lotniczym ważymy nasze bagaże, które dla mnie wydają się okropnie ciężkie.Przez te nasze ważenie , odprawiamy się znowu ostatnie.Co się okazuje, nie ma dla nas miejsca obok siebie.Na szczęście  znalazło się rozwiązanie.Rozdzielono dwie obce osoby, które miały bilety obok siebie i jesteśmy razem.Uff, oddycham z ulgą . Nasza powrotna podróż znowu wydaje się nie mieć końca.Mamy mieć międzylądowanie na Limnos.Tam do samolotu mają wsiąść turyści wypoczywający na tej wyspie.Nawet cieszymy się z tej opcji.Jest 9,10 .Lot trwa 40 minut, pod nami wyspy Sporad Północnych i moje ukochane Morze Egejskie.
















 Lądujemy na wojskowym lotnisku na Limnos, wyspie boga Hefajstosa.
Niestety, musimy zabrać bagaż podręczny, nie wolno zostawić go w samolocie.Kolejne kilogramy na karku i rękach.Ekstremalne doznania dla Pani po sześćdziesiątce.


Po dwudziestu minutach powrót do samolotu i via.
Za dwie godziny wylądujemy w Pyrzowicach.
Za rok ponownie witaj Grecjo.Gdzie tym razem?Jeszcze sama nie wiem.Może uda mi się pokazać Poli Kretę a może znowu Peroulades na Korfu?
Wieś , którą pokochałam za jej mieszkańców,za Antonia i Stellę ...











                         Po 40 minutach 




                                  po prawie dwóch godzinach znajome widoki.





Oddaję córkę stęsknionym rodzicom w całości
Osiem dni , tylko osiem dni.Piękna wyprawa, mimo przygód związanych z przylotem na wyspę .Już o nich zapomniałam :)