filmy

O mnie

Moje zdjęcie
Orzesze, Śląsk, Poland
Życie jest cudowną drogą,której piękna nie może przysłonić nawet największa klęska.Cudowność tej drogi wynika z tego,że krzyżuje się ona z innymi. Innymi drogami innych ludzi.Dlatego najpiękniejsze są te skrzyżowania...Jestem psychologiem ,stypendystką ZUS-u , ale nadal aktywną zawodowo.Kocham podróże,podczas których najbardziej fascynują mnie inni ludzie. Moja muzyczna fascynacja od zawsze -Ewa Demarczyk, Cesaria Evora, bez nich byłabym innym człowiekiem. Fotografuję kapliczki, gdziekolwiek jestem...święci, tradycja, splatana z przyrodą , to też moje widzenie świata. Nie martwię się czasem, albowiem - jak pisała Agnieszka Osiecka - młodość może nas jeszcze dopaść, jak katar kataryniarzy a mnie dopadła w dobrym momencie, dlatego wciąż mi się wydaje ,że jeszcze wszystko przede mną...

wtorek, 16 stycznia 2018

77 urodziny Ewy Demarczyk

Dzisiaj,moja muzyczna fascynacja ,Ewa Demarczyk,obchodzi swoje 77 urodziny.
Ostatniego wywiadu Ewa Demarczyk udzieliła dwadzieścia lat temu. Rozmawiała z Edwardem Miszczakiem. To wtedy wypowiedziała znamienne, wiele razy cytowane już słowa -
: "Ja nie jestem na sprzedaż. Ja jestem do dyspozycji absolutnie do końca... Do dyspozycji publiczności od momentu kiedy wchodzę na scenę i gaśnie światło, zaczynają się dźwięki." Fragment programu "Ludzie w drodze" wyemitowanego w TV w dniu 8 czerwca 1998 roku.To nagranie zawdzięczam najstarszemu synowi Mateuszowi, któremu udało się ze szpulowego magnetowidu przegrać wywiad na pendrive.Tak jak Ewa urodził się 16 stycznia.
Na koncertach Ewy Demarczyk byłam od 1969 roku kilkanaście razy, autografów tyleż samo udało mi się zdobyć.
Zakochałam się w jej piosenkach i w niej , jako osobowości w latach sześćdziesiątych.
Pierwszy raz zobaczyłam ją i ekipę Piwnicy na ekranie telewizora.
Była to transmisja z balu w piwnicach zamku w Pieskowej Skale.
Miałam chyba 13, 14 lat .
W takt melodii Grande Valse Brillante tańczyła cała Piwnica.
Przez całe lata ubierałam się na czarno , tak jak Ona.
Powiem tylko na koniec, nie chcę bowiem zanudzać opowiastkami
na temat moich spotkań z Czarną Madonną,
że mój najstarszy syn, Mateusz,miał przyjść na świat 28 stycznia.
Ewa Demarczyk urodziła się 16 stycznia.

I ?

Urodził się 16 stycznia.
Na jego oryginalnym akcie urodzenia jest też autograf Ewy Demarczyk.
Opowiedziałam jej za kulisami tę historię i poprosiłam o dedykację dla syna.Dziś i dla niego to cenna pamiątka,tym cenniejsza, że Ewa już nie koncertuje.Niestety.
A, jeszcze i o tym chcę opowiedzieć.
W pewien sierpniowy wieczór na deski częstochowskiego Teatru ,wczesne lata osiemdziesiąte,wchodzi Ewa Demarczyk.Ja , jak zwykle na każdym koncercie, w I rzędzie lub przycupnięta na schodkach tuż przy wejściu na scenę.szczęśliwa, że już za chwilę , ponownie Ją usłyszę .
W dłoni pęk kolorowych groszków i róż  z działki mojego taty,którą ogołociłam dokumentnie .
Płyną piosenki, emocje sięgają zenitu, pierwsze takty

http://youtu.be/yxmnTqYXLKU

ściągam buty
i wbiegam na scenę wprost do Ewy,
wręczając jej naręcze kwiatów.
I uciekam ,
to było mgnienie chwili.
Czarna Madonna nie przerywa piosenki, podchodzi do fortepianu
kładzie na nim bukiet ,
reflektor oświetla te moje działkowe groszki i róże...
tyle pamiętam
i brawa na koniec spektaklu i moje łzy szczęścia.
To nie anegdota,
to "najprawdziwsza prawda".
Po koncercie ,
za kulisami kolejny autograf
i uśmiech, jakże zjawiskowy, tak jak Ona cała.


Poniżej zdjęcia,ktore  robiłam wysłużoną samurai yashicą, stąd przepraszam za jakość.Lampa odbiła się od ekranu telewizora.Ale co tam lampa.Najważniejsze , że utrwaliłam chwilę ...







 Część moich cennych pamiatek-autografy od Ewy Demarczyk


W moim archiwum zachował się jeszcze "Krugozor" (wydawany w ZSRR w latach 1964/93).
Były to kwadratowe książeczki, które można było kupić w empiku.
Zawierały zarówno zdjęcia piosenkarzy jak i kilka cienkich folii z wytłoczoną ścieżką dźwiękową .Jeden z "Krugazorów" poświęcony był Ewie Demarczyk i jej piosenkom.Można było "nałożyć" książeczkę, w środku był otwór na adapter i oddawać się rozkoszom słuchania. To były czasy.

czwartek, 30 listopada 2017

"Konkursowe" Kapliczki i przydrożne krzyże

kontynuacja postu W różańcu róża ukryta rozkwita.
9 listopada o godzinie 18,00 w siedzibie Muzeum Archidiecezji Warszawskiej odbyła się uroczysta Gala wręczenia nagród laureatom I edycji konkursu
„W różańcu róża ukryta rozkwita.Kapliczki, Krzyże i Figury Przydrożne”.

Konkurs odbywał się w 2 kategoriach: seniorzy i juniorzy i skupił uczestników z całego kraju.Więcej:
http://przydroznekapliczki.pl/o-konkursie/
Od 10 do 26 listopada w MAW można było oglądać wybrane prace, biorące udział w konkursie
Kategoria Juniorzy do 18 lat:
I miejsce -Marcin Pyzik
II -Jan Trinczek
III-Paulina Łucja  Iwanowska

Laureatem I nagrody wśród seniorów został pan Roman Jagoda.
II miejsce przypadło pani Gabrieli Kalinowskiej -Czakon
III - pani Irena Staroń.

Wyróżnienia:
Grazyna Wachnik
Adam Tomczyk
Szczególne podziękowania dla pana Kazimierza Gajka , mieszkańca Domu Pomocy w Orzeszu za udział w konkursie wraz ze swoim opiekunem.

http://przydroznekapliczki.pl/gala-finalowa-1-edycji-konkursu/

Nagroda specjalna:
Pani Gabriela Kalinowska-Czakon i pan Kazimierz Gajek za prowadzenie bloga o kapliczkach i walkę z wykluczeniem społecznym osób niepełnosprawnych.

Niestety, nie mogliśmy wziąć udziału w uroczystej Gali, bowiem problemy zdrowotne skutecznie uniemożliwiły wyjazd do Warszawy.Bardzo żałujemy, Kazimierz byłby z pewnością szczęśliwy.Uwielbia wszystkie wyjazdy, chce być bardzo aktywny w życiu społecznym, mimo, że już za momencik skończy 73 lata :)

Nagrodą za II miejsce,jakie mi "przypadło" ;)  między innymi jest weekend w hotelu "Pod Różą " w Krakowie.Nie dla nagród jednak braliśmy z Kaziem udział w Konkursie.Mamy satysfakcję podwójną - zdjęcia Kazika ,nie były doskonałe pod względem technicznym ale były robione z pasją i zaangażowaniem .Być może znajdą się w albumie i na  interaktywnej mapie "Polskie Kapliczki, Krzyże i Figury Przydrożne".
Może wśród odwiedzających  ten blog,znajdą się  pasjonaci bezcennego bogactwa polskiego krajobrazu i folkloru,niemych świadków wiary minionych pokoleń ,jakim są niewatpliwie przydrożne krzyże i kapliczki i zechcą obejrzeć prezentowane "obiekty" 
Na konkurs wysłałam 71 kapliczek i krzyży..Zwyciężyła kapliczka z Jaśkowic z ulicy Bieni.Nazwałam ją "Cztery Pory Roku.

Jaśkowice jest jedną z dziesięciu dzielnic Orzesza. W aktach książąt raciborskich zaznaczono Jaśkowice na początku XVI w. Następna informacja o wiosce pochodzi z XVIII wieku, z czasów kolonizacji Śląska. Właściciel kapliczki scenerię zmienia cztery razy w roku w zależności od pory, a ostatnio odnoszę wrażenie, że jeszcze częściej w zależności od świąt czy świąt branżowych.

Właściciel jest doktorem kulturoznawstwa i historii sztuki. Kapliczka została poświęcona na Barbórkę , 3 grudnia 2004 roku przez ówczesnego proboszcza parafii, księdza Lipę. Kapliczkę pomagali budować miejscowi górnicy, stąd data poświęcenia. Historia jej powstania jest niezwykła. Właściciel, starszy pani, obiecał swojej matce, że postawi skromną kapliczkę na znak szczęśliwego powrotu mamy do Jaśkowic, czyli w strony, gdzie spędziła swoją młodość.

I tak się stało. Podczas swoim skuterowych eskapad, nigdy nie zdarzyło mi się natrafić na podobny obiekt. Niewątpliwie zasługuje on na wyróżnienie. Wystrój wnętrza kapliczki jest perfekcyjny, eksponaty dużej wartości kulturowej. Przedstawia eksponaty sztuki ludowej i tradycji życia na wsi oraz obrazy świętych. Ekspozycją stałą w kapliczce jest Chrystus Frasobliwy. Górale nazywają go Smętek. I choć do gór mamy mały kawałek to i tu zawitał, wyrzeźbiony przez samego właściciela kapliczki ówże Smętek. Rzeźba zrobiona jest z dużego kawałka pnia potężnej lipy, powalonej przez burzę na podwórku właściciela, pamiętnego 19 listopada 2003 roku, kiedy to pozrywało ludziom dachy, powyrywało drzewa nie tylko w Jaśkowicach ale i najbliższej okolicy. Na ścianach kaplicy wiszą krzyże i obrazy, którymi właściciel został obdarowany przez sąsiadów z ul. Bieni.

Właściciel, niezwykle hojnie obdarzony przez muzy, napisał też piękny wiersz o tej kapliczce.

Ku chwale Pana

wspólnym wysiłkiem ludzi

osiadła wśród drzew kapliczka,

która uśmiech budzi.

Na poczesnym miejscu

Smętek zadumany siedzi

i wszelkie przemijanie

w cztery pory roku śledzi.

Tylko ten kur na dachu

niepomny na wsze dzieje,

ześniedział blaszany nieborak

bo wiatr mu w skrzydła wieje.

A i ty miły przechodniu,

gdy cię los skieruje w te strony,

przystań u progu kapliczki

i bądź, jak ten Smętek ,

na chwilę zamyślony!

Na szczycie dachu widnieje kogut. Kiedyś na dachu kościoła jaśkowickiego był bardzo podobny, służył za wiatromierz ale „nadgryzł” go ząb czas, wiatr obalił i po remoncie kościoła nie zamontowano już jego następcy. Zatem ten na kaplicy , nawiązuje jego kościelnego poprzednika. 

Zdjęć będzie kilka, bo nie sposób jednym, przedstawić niezwykle walory tej jedynej i niepowtarzalnej kapliczki…
po kliknięciu na zdjęcie , otworzy się w rozmiarze XXXL :)
Maj
 
.









Okres Wielkiej Nocy 





Dzień Dziecka
















Dożynki










Prawda, że piękna ta kapliczka? Nie dziwię się , że znalazła uznanie w oczach Jury :)