filmy

O mnie

Moje zdjęcie
Życie jest cudowną drogą,której piękna nie może przysłonić nawet największa klęska.Cudowność tej drogi wynika z tego,że krzyżuje się ona z innymi. Innymi drogami innych ludzi.Dlatego najpiękniejsze są te skrzyżowania...Jestem psychologiem ,stypendystką ZUS-u .Kocham podróże,podczas których najbardziej fascynują mnie inni ludzie.Moja muzyczna fascynacja od zawsze -Ewa Demarczyk, Cesaria Evora, bez nich byłabym innym człowiekiem. Fotografuję kapliczki, gdziekolwiek jestem...święci, tradycja, splatana z przyrodą , to też moje widzenie świata.Nie martwię się czasem,albowiem - jak pisała Agnieszka Osiecka- młodość może nas jeszcze dopaść, jak katar kataryniarzy a mnie dopadła w dobrym momencie, dlatego wciąż mi się wydaje ,że jeszcze wszystko przede mną...

niedziela, 3 lipca 2011

Miasto Rodos

Nazwa wyspy pochodzi od starogreckiego słowa "τὸ ῥόδον" (róża), oznaczającego hibiskus.
W herbie wyspy umieszczony jest skaczący jeleń (ελάφος) , dlatego w porcie Mandraki w mieście Rodos,napotkamy na ich rzeźby.
Kiedyś wejścia do Portu Mandraki strzegł niegdyś wysoki na 32 m Kolos Rodyjski (ok. 281 p.n.e.) – jeden z siedmiu cudów świata.Dzisiaj można zrobić sobie z jego nędzną kopią zdjęciena głównej ulicy Faliraki
Nasze spotkanie z miastem zaczynamy w porcie Mandraki(nazwa pochodzi podobno od słowa mandra, określającego zagrodę dla owiec, od kształtu zamkniętej falochronami zatoki).
Na najdalej na północ wysuniętej części wschodniego nabrzeża Mandraki w latach 1464-67 wzniesiono warowną wieżę św.Mikołaja, która strzegła wejścia do portu dzięki bateriompotężnych armat i łańcuchowi, który rozciągany był na noc, by uniemożliwić wrogim statkom, wpłynięcie do zatoki.




Na wschodnim falochronie postawiono kilkanaście wiatraków, z których
do dziś przetrwały trzy, w ostatnich latach pozbawione skrzydeł.
Tuż obok widoczna doskonale dzwonnica rodyjskiej katedry.

Jej obecny wygląd to efekt rekonstrukcji przeprowadzonej przez Włochów w 1925 r., próbujących odtworzyć zniszczony kościół św. Jana.Wnętrze zdobią freski XX wiecznego greckiego malarza .

Kolejne interesujące budynki Włoskiego Forum, jak nazwano ten odcinek wybrzeża,stoją po drugiej stronie ulicy.Należy do nich charakterystyczny
gmach Prefektury Dodekanezu-to siedziba Urzędu Wojewódzkiego.
Na nabrzeżu wzdłuż głównej ulicy Wolności stoją włoskie budowle wykonane w stylu art deco-Dom Gubernatora i cerkiew Zwiastowania NMP, Bank Grecki, główny urząd pocztowy,teatr i ratusz.

 









Tuż obok portu


cmentarz muzułmański (w dzielnicy Nowe Miasto).
Uwagę przyciąga meczet admirała floty sułtana Sulejmana Wspaniałego-Murada Reisa.Kiedyś był to kościół pod wezwaniem św. Antoniego i pochodził z czasów bizantyjskich.Po zdobyciu wyspy przez Turków świątynię przekształcono w meczet i nadano jej imię zmarłego bohatera Murada Reisa, poległego w czasie walk.Przyległy cmentarz znajduje się w nie najgorszym stanie.
Brama wejściowa lekko przymknięta, ale do środka cmentarza można wejść od strony meczetu, choć wtedy przechodzi się przez podwórko prywatnego domu zamieszkałego przez potomków tureckich zdobywców.Wiele nagrobków przetrwało w całkiem dobrym stanie.
Zmarłych chowano w taki sposób, aby ich głowy były skierowane na południowy wschód,w stronę Mekki.
Groby mężczyzn łatwo rozpoznać po kamiennych turbanach zdobiących stele,
natomiast groby kobiet pozbawione są tych ozdób.W środku cmentarza znajduje się bezimienny okrągły, zamknięty kopułą grobowiec,w którym ma spoczywać wygnany ze swej ojczyzny szach perski.







klik
made in Gabi:)



Muzyka Various-Yaprak

Zainteresowanych dalszą podróżą proszę o "zjechanie myszką" 
na sam dół, po prawej stronie informacja "nowszy post",
w którym opisałam nasze rendez-vous po tej niezwykłej wyspie.

piątek, 20 maja 2011

Dzień trzeci,część III-Apolakia-Prasonisi-St.George -Faliraki -Απολακκιάς-Πρασονήσι-Αγ.Γεωργίου-Φαληράκι

Apolakkia -Prasonissi -Faliraki
Apolakkia to niewielka miejscowość , położona na skrzyżowaniu drogi prowadzącej nad morzem od Katavii do Monolithos.Miasteczko wygląda jak z pocztówki,co krok widać biało-niebieskie domy z piękną roślinnością.
W rynku zastajemy typowy obrazek, kilka miejscowych siedzi ze szklaneczką ουζο w tawernie.Pusto, sennie , bo choć w okolicy wytyczono kilka szlaków pieszych oraz cieszących się coraz większą popularnością ścieżek rowerowych, to widocznie we wrześniu Apolakia sezon ma już poza sobą.Upał i głód doskwierał mocno, zdecydowaliśmy się więc ,po krótkim rekonesansie,podjechać pod tamę ,
która to stanowi dla wielu osób główną atrakcję okolicy.Pod koniec lat 80-tych ubiegłego stulecia zaplanowano budowę tamy przegradzającej dolinę górską obok Apolakki.W rezultacie w 1990 r.powstało sztuczne jezioro o pojemności 5 mln, m.3 , największe w całym Dodekanezie.Licząca ponad 30 m.wysokości tama
spiętrza wody górskich potoków, dzięki czemu okolica jest dobrze nawodniona
i chlubi się doskonałymi uprawami warzyw i owoców, szczególnie melonów i arbuzów.Osada jest największym ich producentem na wyspie.Plantacje otaczają całą miejscowość i stąd rozwozi się je na wszystkie targowiska Rodos, a niekiedy także poza Dodekanez.Amatorzy tych owoców powinni zawitać do miasteczka, szczególnie 17 lipca,kiedy to organizowany jest festiwal arbuzów, podczas którego można oglądać zabawy ludowe,a przede wszystkim najeść się do syta tych pysznych owoców.My jadąc w kierunku tamy natrafiliśmy na całe plantacje arbuzów,a była to już druga połowa września...Wiało przyjemnie i smakowało nie mniej :)




 W jeziorze żyje kilka gatunków ryb słodkowodnych, a jego okolice słyną z licznego ptactwa,osiadłego jak i przelotnego.W górskich lasach mieszkają charakterystyczne dla wyspy rodyjskie daniele.Na jeziorze można uprawiać żeglarstwo i wioślarstwo.



 Poza melonami i arbuzami na większą skalę uprawia się tu również oliwki i cytrusy.Z Apolakki tniemy prosto do najbardziej wysuniętego na południe punktu wyspy.To Prasonissi, które oddziela Morze Egejskie od Morza Śródziemnego.Podczas lata, gdy poziom wody jest odpowiednio niski, Prasonisi jest półwyspem,zaś kiedy w sezonie zimowym poziom wody się podnosi, przesmyk zostaje zalany i Prasonisi zamienia się w wyspę.Nazwa zapewnie oznacza "zieloną wyspę".W tym miejscu chłodniejsze i wietrzne Morze Egejskie styka się z ciepłymi spokojnym Morzem Śródziemnym.
Złoty piasek i płytkie morze przywodzą na myśl Półwysep Helski, wrażenia te potęguje fakt,że wokół słychać przeważnie język polski,a po wodzie śmigają kolorowe skrzydła polskich windsurfingowców.To tutaj działa największy polski ośrodek szkoleniowy i treningowy na wyspie .



Od kilku lat grupa instruktorska jest stała , przyjeżdża z Polski
pod koniec czerwca i pozostaje do września.Coraz większą popularnością cieszy się odmiana tego sportu -kitesurfing, w której zamiast żagla używa się latawca, trzymanego przez surfera.Wieje jak cholera, pora wracać do chałupy.Oczywiście nie porządnie drogą główną,tylko jak to mamy w zwyczaju, pchamy się drogą szutrową poprzez środek wyspy.Mamy Cię!!!Urocza kaplica s.George , czyli po naszymu -św.Jorgusia,w okolicy bliżej nie zidentyfikowanej.






Kolejny piękny dzień, szkoda , że już ostatni z POP-em,dobrze się nim jeździło.


Απολακκιάς-Πρασονήσι-Αγ.Γεωργίου-Φαληράκι
Zainteresowanych dalszą podróżą proszę o "zjechanie myszką"
na sam dół, po prawej stronie informacja "nowszy post",
w którym opisałam nasze rendez-vous po tej niezwykłej wyspie.