filmy

O mnie

Moje zdjęcie
Życie jest cudowną drogą,której piękna nie może przysłonić nawet największa klęska.Cudowność tej drogi wynika z tego,że krzyżuje się ona z innymi. Innymi drogami innych ludzi.Dlatego najpiękniejsze są te skrzyżowania...Jestem psychologiem ,stypendystką ZUS-u .Kocham podróże,podczas których najbardziej fascynują mnie inni ludzie.Moja muzyczna fascynacja od zawsze -Ewa Demarczyk, Cesaria Evora, bez nich byłabym innym człowiekiem. Fotografuję kapliczki, gdziekolwiek jestem...święci, tradycja, splatana z przyrodą , to też moje widzenie świata.Nie martwię się czasem,albowiem - jak pisała Agnieszka Osiecka- młodość może nas jeszcze dopaść, jak katar kataryniarzy a mnie dopadła w dobrym momencie, dlatego wciąż mi się wydaje ,że jeszcze wszystko przede mną...

wtorek, 4 stycznia 2011

Botanicactus -Ses Salines -Mallorca

Niedaleko Ses Salines znajduje się ogród botaniczny Botanicactus.
Na jego terenie posadzono prawie tysiąc gatunków roślin, wykopano sztuczne jezioro.
Największa atrakcją są kaktusy z całego świata, około 400 rodzajów.
W ogrodzie rosną również palmy,bambusy, sosny, drzewa owocowe.
Jest też szkółka, w której można zakupić tropikalne rośliny.Niestety, czas nas gonił,a samo zwiedzanie ogrodu to ponoć 2-3 godziny,więc tylko krótki postój przed bramą połączony z poranną kawą,wśród piękna przyrody i czas w trasę do Santanyi.








Zainteresowanych dalszą podróżą proszę o "zjechanie myszką"
na sam dół, po prawej stronie informacja "starszy post",
w którym opisałam nasze rendez-vous po tej niezwykłej wyspie.

Santanyí -Mallorca



mój filmik
Santanyí
Zabytkowe miasteczko położone we wschodniej części wyspy.
Region Santanyí znany jest z wydobycia pomarańczowego piaskowca
wykorzystywanego w budownictwie.
Tutejszy piaskowiec miał być materiałem do budowy katedry i zamku w Palmie.

Liczy blisko 3 tys. mieszkańców. Dojeżdżamy tu na wczesne godziny południowe
licząc na odbywający się w tym dniu targ.Niestety, targ był ale wczoraj.
Tradycyjny targ odbywa się bowiem w środy i soboty w godzinach 8.00–13.00.
 Pozostało więc pochodzić po uliczkach miasteczka.Do ścisłego centrum prowadzi brama z wieżą La Porta Muradabędąca pozostałością renesansowych murów obronnych.
brama w głębi
Przy głównym prostokątnym placu miasta – Plaça Major
wznosi się XVII-wieczny kościół parafialny Església de Sant Andreu .


Wnętrze świątyni kryje cenne monumentalnebarokowe organy przeniesione z klasztoru Dominikanów w Palmie. Miasto zakupiło je w 1836 r.,w czasach tzw. kościelnej dezamortyzacji,czyli dekretów ministra Mendizábala, które m.in. likwidowały klasztory i wyprzedawały dobra kościelne rozwiązanych wspólnot religijnych.Organy były podobno tak ogromne,że wymagały przebudowy wnętrza kościoła, a i tak nie zmieściły się w całości.
Niestety ,kościół był zamknięty,i nie mogliśmy podziwiać tego barokowego cudu.
Otwarty dla publiczności jest przez 365 dni w roku, ale od 19.00h 20.30h.Organy w 1984 roku, zostały starannie odrestaurowane przez Niemca Gerharda Grenzinga.
Obok kościoła piękny ratusz



Przy rynku znajdziemy także kilka klimatycznych barów,restauracji i kawiarni.










Miasteczko słynie też z wyrobu ceramiki,ale w niedzielne popołudnie,
wszystkie sklepy i warsztaty były również zamknięte.
Urocza wizytówka zakładu fryzjerskiego
W ciągu lata dotkliwe dla mieszkańców są muchy ,stąd w wielu domach, w drzwiach założone są tzw kurtyny z łańcuszków,ponoć skutecznie odstraszające owady.
Opuszczamy opustoszałe miasteczko,
kierując się w stronę Felanitx.
(trasa zaznaczona na niebiesko)




Zainteresowanych dalszą podróżą proszę o "zjechanie myszką"
na sam dół, po prawej stronie informacja "starszy post",
w którym opisałam nasze rendez-vous po tej niezwykłej wyspie.

Castell de Santueri -Mallorca

Zamek Castell de Santueri.
W drodze do Felanitx , trafiamy do ruin arabskiego zamku Castel De Santueri,
usadowionych na solidnej, 400 metrowej skalnej konstrukcji.
Droga do niego była też trudno dostępna ,ale za to malownicza.



Forteca została wzniesiona w XIV w. na pozostałościach poprzedniej budowli
z czasów muzułmańskich.Pełniła ważną rolę w okresie arabskiego oporu.
Obrońcy zamku mogli już z daleka widzieć zbliżających się wrogów.
Nie wszyscy goście przybywali do zamku na zaproszenie i z własnej woli.Niekiedy zamek stawał się więzieniem, m.in. dla infanta Don Carlosa z Navarry, osadzonego tu przez własnego tatusia.Choć budowla nieco podupadła,warto tu przyjechać,by poczuć niezwykłą atmosferę tamtych czasów.

Oprócz nas ,tylko angielskie małżeństwo i starsi państwo z Niemiec,
dzięki uprzejmości których, mamy wreszcie wspólne zdjęcie.Wspinamy się jeszcze wyżej, aż pod samą bramę zamku.

Zamknięte, zamek należy bowiem do prywatnego właściciela,
który udostępnia klucze,ale wcześniej należy się z nim skontaktować.
Najlepiej przed wędrówką w górę,zapytać w Sa Posecio d'es Castell.




Z góry najpiękniej wygląda pustelnia de San Salvador,a przy dobrej pogodzie widać stąd Minorkę (na północy)i Ibizę(na południu).
Wracamy w doliny i kierunek Ermita de San Salvador


Zainteresowanych dalszą podróżą proszę o "zjechanie myszką"
na sam dół, po prawej stronie informacja "starszy post",
w którym opisałam nasze rendez-vous po tej niezwykłej wyspie.