filmy

O mnie

Moje zdjęcie
Życie jest cudowną drogą,której piękna nie może przysłonić nawet największa klęska.Cudowność tej drogi wynika z tego,że krzyżuje się ona z innymi. Innymi drogami innych ludzi.Dlatego najpiękniejsze są te skrzyżowania...Jestem psychologiem ,stypendystką ZUS-u .Kocham podróże,podczas których najbardziej fascynują mnie inni ludzie.Moja muzyczna fascynacja od zawsze -Ewa Demarczyk, Cesaria Evora, bez nich byłabym innym człowiekiem. Fotografuję kapliczki, gdziekolwiek jestem...święci, tradycja, splatana z przyrodą , to też moje widzenie świata.Nie martwię się czasem,albowiem - jak pisała Agnieszka Osiecka- młodość może nas jeszcze dopaść, jak katar kataryniarzy a mnie dopadła w dobrym momencie, dlatego wciąż mi się wydaje ,że jeszcze wszystko przede mną...

czwartek, 9 lipca 2015

Skopelos-szmaragd Morza Egejskiego.

Kocham tę Grecję miłością szaloną ,na szczęście w pełni  odwzajemnioną.W chałupie poruszam się jak pokurcz, ciągnę szłapami po gruncie a w Grecji ? Odzyskuję lekkość jak za dawnych lat.W domu przytrafiają mi się tak absurdalne „wypadki”  a to skręcenie szłapy, to uszkodzenie innych regionalnych okolic a w Grecji ? Nic z tego. W Grecji mam znowu dwadzieścia lat!  Gdzie tym razem ?No właśnie :)


Kto z nas nie oglądał uroczej komedi „Mamma Mia” z Meryl Streep .
Pamiętacie zapewnie filmowych tatusiów Pierce Brosnana, Colina Firth"a i Stellana Skarsgårda .W uszach jeszcze dźwięczą przeboje ABBY w wykonaniu Meryl Streep, Julie Walters i wspomnianego  Pierce"a .Kilka dni przed amerykańską premierą musicalu "Mamma Mia!" płyta ze ścieżką dźwiękową do filmu przebiła popularnością wszystkie albumy grupy ABBA.Jeśli jeszcze nie obejrzeliście filmu, polecam warto :) Choćby dla cudownych widoków z wyspy liczącej zaledwie trzy tysiące mieszkańców.
Akcja filmu toczy się na Sporadach Północnych na wyspie Skopelos.
Biuro Rainbow Tour polecało wycieczkę na wyspę jako hit lata.Nie reklama jednak, była powodem wyboru tej oferty,lecz kierunek.Sporady-nigdy w czasie naszych podróży nie zawitaliśmy w tę stronę greckiego nieba.Szybka decyzja, jeszcze szybsza wpłata(bardzo korzystna oferta cenowo, 860 zł plus 315 zł za all inclusive na 8 dni))i nazajutrz ahoj przygodo.
Lot z Pyrzowic na lotnisko w Skiatos (Skopelos nie ma lotniska) miał trwać dwie godziny z małym hakiem, potem promem półtorej godziny do Skopelos.Taka perspektywa kusiła przed wylotem.Długo jednak zapamiętamy , ja i moja dwunastoletnia wnuczka Paulinka, tę podróż.
po kliknięciu w zdjęcia ,otworzą się w dużym formacie :)
Początkowo nic nie zapowiadało greckiej katastrofy.Wylot terminowy o 6,45.Wpadamy ostatnie do odprawy, dzięki temu cieszymy się siedziskiem w pierwszym rzędzie.Jakie zbawienne dla moich nóg okaże się to miejsce, dowiem się za trzy  godzimy, kiedy samolot z powodu fatalnych warunków pogodowych (burza z piorunami za oknem, zalanie płyty lotniska w Skiatos ) nie będzie mógł wylądować na wyspie i zmuszony po kilkunastuminowym  krążeniu nad lotniskiem w Skiatios, zawrócić do Salonik.
zdjęcie z netu
Na zegarze 9, 52 samolot kołuje do lądowania.Zapinamy pasy, pstrykam zdjęcia brzegu wyspy, szczęśliwa, że lada moment wylądujemy.



Nagle za oknem pioruny i rzęsista ulewa.Samolot wpada w turbulencję .Koniec świata. Okrążamy wyspę, czekając na zezwolenie do lądowania.Niestety,   kapitan podaje informację, że będziemy lądować na lotnisku w Salonikach.



10, 40 Saloniki.Powtórka z rozrywki.Byłyśmy tu obie  sześć lat temu , lecąc na Atos.Dziś przyjdzie nam czekać w samolocie na płycie lotniska cztery godziny.Wyjść na zewnątrz nie można,otwarte drzwi, wpada ciut powietrza, upał.

Niestety , stewardzi nie popisali się dbałością o podróżnych.Kilkoro dzieci w pierwszych rzędach dostaje wodę do picia , reszta musi sobie radzić sama.
6 zł napój, kanapka 10, ciepła ciabatta 16...
Kapitan co jakiś czas podaje nam informacje dotyczące dalszego lotu .Po czterech godzinach otrzymujemy informację , że musimy opuścić samolot a przed lotniskiem będą czekać na nas autokary , które zawiozą nas do portu w Volos.Pozostali pasażerowie lecący dalej, na wyspę Limnos , odlatują .My "zaliczamy" kolejne godziny na parkingu przed lotniskiem.Dlaczego ?
 Nikt nic nie wie co się z nami stanie dalej.Nie ma żadnych rezydentów biura Rainbow  Tours.Ludzie próbują dodzwonić się Polski do przedstawicieli biura, do ambasady.Jest nas przeszło dwieście osób, bowiem samolot lecący z Warszawy , również nie mógł wylądować w Skiatos.Sama dzwonię do pana z Rainbow, z którym wczoraj rozmawiałam telefonicznie .Nie odpowiada.Piszę mu smsa,  że jest naszą ostatnią deską ratunku, bo koczujemy przed lotniskiem.Bardziej nerwowi chcą dzwonić do mediów.Obsługa lotniska próbuje ratować sytuację .Sporządza po kilku godzinach listę osób .Czterdzieści ma pojechać autokarami do portu w Volos, pozostali , około dwustu osób, ma zostać zakwaterowanych w hotelach w Salonikach.Zbliża się godzina 18, 30. 
Czternaście godzin poza domem. 
Wreszcie podjeżdżają autokary.Szczęśliwa czterdziestka podróżnych, jak mi się wtedy wydawało , rusza w kierunku portu w Volos .Będą jechać prawie pięć godzin, by grubo  po północy przespać się w hotelu, co prawda pięknie położonym nad morzem, a w samo południe  dojechać  do tych , którzy spali w Salonikach .
Kilka autokarów, my jedziemy do hotelu The Met w Salonikach.Po drodze za oknem obrazki  koczujących  na trawnikach uchodźców..Widzę namioty, małe dzieci...Zapominam o trudach podróży...

 .
 Bardzo sprawne zakwaterowanie ,hotel  luksusowy.Po kolacji " idziemy w  miasto" w poszukiwaniu wody na jutrzejszą podróż.Obok nas sklepy niestety zamknięte.Kilka fotek i wracamy na hotelowy dach :)Widok na miasto i port zapiera dech w piersiach.Wszystko w życiu ma swoje dobre i słabsze strony.Jeszcze rankiem nie przypuszczałam, że znajdę się w Salonikach,o których tak cudnie śpiewała Maja Sikorowska.


 

  Ranek wita nas słońcem.Dziewiąta rano, wyruszamy autokarami w kierunku Volos, bowiem lotnisko w Skopelos nadal nieczynne.
Po prawie czterech godzinach jazdy docieramy do uroczego portu poniżej Volos , skąd odpływa nasz prom bezpośrednio do Skopelos.Dołącza do nas 40-toosobowa grupa wczasowiczów, którzy wczoraj pojechali do Volos.Jestem zdumiona, sądziłam bowiem, że od rana pławią się w błękitnym morzu wyspy Skopelos a tu taka niespodzianka.Drugi dzień naszego urlopu.Kiedy będziemy na miejscu ???

(klik w napis)cdn na stronie 

środa, 8 kwietnia 2015

Orzesze-murale w przejściu podziemnym PKP

Orzesze Halloween Jam
październik 2014
                             firma Rebel Art
Orzeski budynek dworca woła o pomstę do nieba.Zapomniany przez wszystkich popada w ruinę.Strach tam przechodzić w ciągu dnia, o wieczornej porze już nawet nie myślę .Wspaniałą akcję zorganizowali absolwenci cieszyńskiej filli Uniwersytetu Śląskiego na Wydziale Sztuki, kierunek: Edukacja artystyczna w zakresie sztuk plastycznych - specjalizacja: Malarstwo,tworząc w przejściu podziemnym wspaniałe murale .
po kliknięciu w zdjęcie otworzy się w dużym formacie.
Swoim wyglądem straszy też prawie  stuletnia 
żelbetonowa wieża ciśnień.
więcej o Rebel Art tu


















wtorek, 24 marca 2015

Kapliczki i krzyże przydrożne w Paniowach

Powróciłam na moment do kapliczkowego wątku, bo wioska leżała mi na sercu.Brakowało mi od ostatniej wizyty w Paniowach trzech obiektów i zupełnie przypadkowo trafiły w obiektyw, gdy wracałam z Borowej Wsi do Orzesza.Nie sądziłam, że trasa, którą jechałam kilkakrotnie, należy administracyjnie do tej miejscowości a tu zonk.Brakujące obiekty znalazły się same :)
Paniowy to sołectwo miasta Mikołów, wcześniej wieś wzmiankowana w 1282 r., zniszczona w 1473 r. wraz pierwotnym kościołem przez księcia rybnickiego Wacława w związku z jego konfliktem z księciem cieszyńskim Przemykiem, do którego wieś należała.
Paniowy
1282 r. Pierwsza wzmianka o Paniowach. 
Pod tą datą występuje w Źródłach Piotr z Paniow (Petrus de Panow) syn Gosława.
 W centrum wsi kościół i budynek OSP.
Jak przystało na patrona strażaków, św.Floriana,
kapliczka ze świętym znajduje się na budynku remizy OSP .
w celu powiększenia zdjęcia wystarczy kliknąć na nie:)



Niewielka kapliczka wmurowana w parkan otaczający kościół. 
W szklanej witrynie została umieszczona figurka MB Z Lourdes.
tuż obok krzyż 
Krzyż przy zabytkowym kościele św. Apostołów Piotra i Pawła

Kościół ma ładną sylwetkę, jego charakterystycznymi elementami są trzy barokowe kopuły zwieńczające wieże oraz kaplicę. Jest to świątynia zrębowa.Dach od 2000 r. kryty jest gontem, wcześniej blachą (n.p. dach wieży) i łupkiem ołowianym.

Wieża na osi, słupowa, zwieńczona gontowym daszkiem, barokowym cebulastym hełmem i ośmioboczną latarnią posiada dzwon z 1509 r., pochodzący z wcześniejszego kościoła.
 http://www.drewnianyslask2.za.pl/mikolow2.html
Krzyż misyjny na placu kościelnym

Na jednej ze ścian kościoła tablica z informacjami na temat dziejów parafii i kościoła.


Teren kościelny otoczony kamiennym murem, a sam kościół cmentarzem powiększonym w 1868 r, dzięki darowiźnie ówczesnego właściciela wsi hr. Wehnera Posadowsky'ego.


Krzyż przy ulicy Wolności 17

Krzyż przy ulicy Starowiejskiej

Krzyż przy ulicy Mokierskiej

Przy ul. Przelotowej  25  stoi skromna,datowana na XIX wiek murowana ,otynkowana na biało,kapliczka domkowa typu wiejskiego,  przykryta dachem dwupołaciowym ,pokrytym dachówką ceramiczną typu “karpiówka”.
Od frontu dwuskrzydłowe drzwi  w okratowane,bez szyb. Niemalowane chyba od trzydziestu lat.
Otwór drzwiowy zamknięty półokrągłym łukiem,nad gzymsik wykonany z cegły pełnej. Na jego środku osadzona jest mała latarenka. Ściankę szczytową dookoła ozdabia ceglana opaska,nad którą zamontowany jest skromny krzyż kardynalski.
We wnętrzu można dojrzeć niewysoką figurkę św. Jana Nepomucena
postawioną na drewnianym postumencie, nie wiadomo czyjego autorstwa.
Figurę określa się jako polichromowaną o cechach barokowo-ludowych.
Krzyż na skrzyżowaniu ulicy Starokościelnej i Przelotowej 36
Mam nadzieję , że wszystkie kapliczki i krzyże znalazły się w tym poście.