Do końca pobytu pozostało niewiele dni, siedmiodniowy pobyt to poroniony pomysł.Nie ma bowiem czasu na poznanie miejsca , wszystko takie po łebkach, zawiedzione nadzieje, tyle chciałoby się zobaczyć a tu nieuchronnie zbliża się czas powrotu.Nasz Hotel "Tango"w którym spędziliśmy siedem ranków i tyleż nocy , stał na rozdrożu dróg.
obok hotelu wypożyczalnia samochodów i motocykli
Z basenu musieliśmy korzystać w zaprzyjaźnionym hotelu "Lilli"
ps:) powróciłam po 6 latach na całe 2 tygodnie
Kreta 2013
Gwar w dzień i noc.Koszmar.Widoki z balkonu nie rekompensowały gwaru ulicy, pisku opon motocykli, na których to młodzi ludzie urządzali sobie wyścigi.Kolacje na balkonie weszły w nasz repertuar, mimo, że to wrzesień cudownie ciepło, a tysiące światełek na górskim zboczu robiło niesamowite wrażenie.I to był chyba jedyny plus mieszkania w "Tangu".
Tuż obok hotel "Castro"
obok hotelu wypożyczalnia samochodów i motocykli
Z basenu musieliśmy korzystać w zaprzyjaźnionym hotelu "Lilli"

w którym rosły takie oto cytrusy
Łapiemy w dzień wylotu promienie kreteńskiego słońca, choć i tu niebo dzisiaj nieco zachmurzone
19, 35 startujemy z lotniska w Heraklionie do Katowic-Pyrzowic,
z obietnicą, że powrócimy tu z pewnością.Zobaczyliśmy bowiem tylko skrawek Krety.
Po dwóch i pół godziny lotu Katowice-Pyrzowice witają nas rzęsistą ulewą .
Powrócę tu :)ps:) powróciłam po 6 latach na całe 2 tygodnie
Kreta 2013





































