Życie jest cudowną drogą,której piękna nie może przysłonić nawet największa klęska.Cudowność tej drogi wynika z tego,że krzyżuje się ona z innymi. Innymi drogami innych ludzi.Dlatego najpiękniejsze są te skrzyżowania...Jestem psychologiem ,stypendystką ZUS-u .Kocham podróże,podczas których najbardziej fascynują mnie inni ludzie.Moja muzyczna fascynacja od zawsze -Ewa Demarczyk, Cesaria Evora, bez nich byłabym innym człowiekiem. Fotografuję kapliczki, gdziekolwiek jestem...święci, tradycja, splatana z przyrodą , to też moje widzenie świata.Nie martwię się czasem,albowiem - jak pisała Agnieszka Osiecka- młodość może nas jeszcze dopaść, jak katar kataryniarzy a mnie dopadła w dobrym momencie, dlatego wciąż mi się wydaje ,że jeszcze wszystko przede mną...
Bohaterem dzisiejszego wspominkowego postu będzie Kazimierz, mieszkaniec Domu Pomocy Społecznej,współautor bloga . Swego czasu pisałam o naszej wspólnej pierwszej podróży do Sharm el Sheikh ,po której zaklinałam się , że już nigdy z Kazikiem nie pojadę .Nigdy i nigdzie.Był to dla mnie chrzest bojowy.Zdałam sobie wtedy sprawę , jak wygląda codzienne życie rodzica z dzieckiem czy dorosłym,który wymaga szczególnej troski i opieki .Cóż,od zaklinania minął rok i powtórka z rozrywki. 19 listopada 2013 ,w przedzień moich 62 urodzin,nad ranem wyruszamy na podbój półwyspu Synaj.Tym razem celem naszej podróży jest Taba.Awansujemy też z hotelowymi gwiazdkami, rok temu trzy, tym razem cztery.
w oczekiwaniu na lot-lotnisko w Pyrzowicach, trzecia w nocy, ja ledwo żywa, Kazimierz w doskonałej formie, która to forma da mi później do wiwatu :)
po kliknięciu na zdjęcie otworzy się w większym rozmiarze :)
fantastyczne widoki pod nami
Po czterech z hakiem godzinach lotu lądujemy w Sharm el Sheikh.Czeka nas jeszcze podróż autobusem do Taby, która przez 15 dni będzie naszym miejscem na ziemi.Kilka osób wysiada w Dahab, oddalonym od Szarmu o 80 km, my jedziemy dalej tylko z przewodnikiem. Taba jest położona 230 km na północny wschód od Szarm el-Szejk, stąd prawie trzy i pół godziny spędzamy w autokarze wiozącym nas przez góry półwyspu.Widoki bezcenne.
Codzienny widok z tarasu -10 dolców, niestety podstępnie "wyciągnięte" przez pana , który zupełnie bez pardonu prowadząc nas do pokoju , zakomunikował"ten dolar" :(
nasz balkon
Dziesiątki schodów po hotelowych korytarzach ćwiczyły moje resztki kolanka.Kazia zresztą też.
balkonowy poranek
KOŃCZY SIĘ PIERWSZY DZIEŃ,KAZIMIERZ POZDRAWIA EWENTUALNYCH CZYTELNIKÓW :)
Każdy człowiek, nawet najskromniejszy, zostawia ślad po sobie .Chcieliśmy tym naszym postem i zdjęciami taty,oddać mu ostatni pokłon.Bardzo dziękujemy za pochylenie się nad naszym smutkiem,za wyrazy współczucia,za wszystkie wzruszające nas słowa.Teraz wiem jak one wiele znaczą .Tata odszedł tak cicho i bez pożegnania ,jakby swoim odejściem nie chciał nas zasmucić ,dlatego zamilczę już .Słowa niewypowiedziane mają czasem większą moc.Przytulamy się do Waszych serc,dziękując raz jeszcze
"Każdy ma swoje
przeznaczenie",tak zwykle mawiał nasz tata,kiedy prosiliśmy go ,by zwolnił tempa
i odpoczął.Przeznaczenie
wyszło tacie na spotkanie 9 stycznia,
kiedy z taką radością
oczekiwał na wizytę duszpasterza z kolędą. Jeden niefortunny krok spowodował
lawinę przykrych zdarzen.Po udanej ortopedycznej operacji byliśmy pełni
nadziei, że to jeszcze nie jest czas na odejście, że wyjdzie ze szpitala, a na
wiosnę ,jak co roku ,będzie uprawiał swój ukochany ogródek,bo tata jest,tata był
człowiekiem czynu
Tak,każdy człowiek ma
swój czas, ten najważniejszy od urodzin po dzień, kiedy musi
zakończyć swoją ziemską wędrówkę.Taki dzień, niestety się wydarzył 23
stycznia i właśnie teraz aniołowie wiodą go do bram nieba,bo tata to pracowity,
prawy i uczciwy człowiek, który nigdy nie zhańbił się niegodziwością
,oszustwem czy kłamstwem. Mieszkańcy ulicy Ulbrycha wiedzą o tym najlepiej, bo
nigdy nikomu nie odmówił pomocy,gdy przez kilkadziesiąt lat przychodzili
do jego warsztatu, prosząc go o drobne naprawy.
A dzisiaj?
Dzisiaj tata pewnie zaprosiłby wszystkich tu zebranych na ajer
koniaczek, bo tak zwykle witał gości na kolejnych geburstagach swoich i zmarłej
przed prawie pięcioma laty jego żony Marty, z którą przeżył w harmonii 63 lata.
Teraz oboje są już razem a nam kiedyś pozostanie do nich dołączyć ,z
pewnością wyjdą nam wtedy na spotkanie .
Śmierć nie przychodzi tylko ze
starością lecz z zapominaniem...Nie smućmy się zatem , tak naprawdę nasi
bliscy umierają dopiero wtedy, kiedy przestajemy o nich myśleć. Jest takie
miejsce stworzone przez Najwyższego, gdzie Ci ,którzy odeszli mogą
być razem z nami do końca naszych dni.To właśnie serce. Dopóki są w
naszych myślach, we wspomnieniach, oni nadal żyją w nas.
Tata i syn :-*
Wigilia 2015
Wigilia 2017
Ojciec i syn, zawsze razem ...miłość silniejsza niż śmierć.
Tato,dziadziusiu ,pradziadku-pozostaniesz więc na zawsze w sercach i myslach
tych, którzy naprawdę Cię kochali a ja i Twój syn pomyślimy o
Tobie, że wyszedłeś z domu na dłużej, zaparzymy sobie Twoją
ulubioną kawę , posiedzimy pomilczymy, powspominamy o latach
,podczas których było nam dane być obok Ciebie .
Wszystkim, którzy
przyszli dziś odprowadzić Cię na wieczny odpoczynek ,z serca dziękujemy a naszą
przyjaciółkę Kasię Gembarę ,która dziś tak anielsko dla Ciebie
śpiewała ,przytulamy do serca.Dziękujemy również panu Edwardowi za oprawę
muzyczną uroczystości. I jeszcze taka refleksja nasunęła mi się na
koniec. Proszę nie przeoczmy żadnego drobiazgu, który zawsze ma
jakieś znaczenie. Czuwajmy nad sobą i swoimi bliskimi, znajomymi. Nie
wypuszczajmy z rąk Miłości, Przyjaźni, Dobra, nawet jeśli po raz kolejny
coś się skończyło, ale i coś się zaczęło...
Dzisiaj,moja muzyczna fascynacja ,Ewa Demarczyk,obchodzi swoje 77 urodziny.
Ostatniego wywiadu Ewa Demarczyk udzieliła dwadzieścia lat temu. Rozmawiała z Edwardem Miszczakiem. To wtedy wypowiedziała znamienne, wiele razy cytowane już słowa -
: "Ja nie jestem na sprzedaż. Ja jestem do dyspozycji absolutnie do końca... Do dyspozycji publiczności od momentu kiedy wchodzę na scenę i gaśnie światło, zaczynają się dźwięki." Fragment programu "Ludzie w drodze" wyemitowanego w TV w dniu 8 czerwca 1998 roku.To nagranie zawdzięczam najstarszemu synowi Mateuszowi, któremu udało się ze szpulowego magnetowidu przegrać wywiad na pendrive.Tak jak Ewa urodził się 16 stycznia.
Na koncertach Ewy Demarczyk byłam od 1969 roku kilkanaście razy, autografów tyleż samo udało mi się zdobyć.
Zakochałam się w jej piosenkach i w niej , jako osobowości w latach sześćdziesiątych.
Pierwszy raz zobaczyłam ją i ekipę Piwnicy na ekranie telewizora.
Była to transmisja z balu w piwnicach zamku w Pieskowej Skale.
Miałam chyba 13, 14 lat .
W takt melodii Grande Valse Brillante tańczyła cała Piwnica.
Przez całe lata ubierałam się na czarno , tak jak Ona.
Powiem tylko na koniec, nie chcę bowiem zanudzać opowiastkami
na temat moich spotkań z Czarną Madonną,
że mój najstarszy syn, Mateusz,miał przyjść na świat 28 stycznia.
Ewa Demarczyk urodziła się 16 stycznia.
I ?
Urodził się 16 stycznia.
Na jego oryginalnym akcie urodzenia jest też autograf Ewy Demarczyk.
Opowiedziałam jej za kulisami tę historię i poprosiłam o dedykację dla syna.Dziś i dla niego to cenna pamiątka,tym cenniejsza, że Ewa już nie koncertuje.Niestety.
A, jeszcze i o tym chcę opowiedzieć.
W pewien sierpniowy wieczór na deski częstochowskiego Teatru ,wczesne lata osiemdziesiąte,wchodzi Ewa Demarczyk.Ja , jak zwykle na każdym koncercie, w I rzędzie lub przycupnięta na schodkach tuż przy wejściu na scenę.szczęśliwa, że już za chwilę , ponownie Ją usłyszę .
W dłoni pęk kolorowych groszków i róż z działki mojego taty,którą ogołociłam dokumentnie .
Płyną piosenki, emocje sięgają zenitu, pierwsze takty
ściągam buty
i wbiegam na scenę wprost do Ewy,
wręczając jej naręcze kwiatów.
I uciekam ,
to było mgnienie chwili.
Czarna Madonna nie przerywa piosenki, podchodzi do fortepianu
kładzie na nim bukiet ,
reflektor oświetla te moje działkowe groszki i róże...
tyle pamiętam
i brawa na koniec spektaklu i moje łzy szczęścia.
To nie anegdota,
to "najprawdziwsza prawda".
Po koncercie ,
za kulisami kolejny autograf
i uśmiech, jakże zjawiskowy, tak jak Ona cała.
Poniżej zdjęcia,ktore robiłam wysłużoną samurai yashicą, stąd przepraszam za jakość.Lampa odbiła się od ekranu telewizora.Ale co tam lampa.Najważniejsze , że utrwaliłam chwilę ...
Część moich cennych pamiatek-autografy od Ewy Demarczyk
W moim archiwum zachował się jeszcze "Krugozor" (wydawany w ZSRR w latach 1964/93).
Były to kwadratowe książeczki, które można było kupić w empiku.
Zawierały zarówno zdjęcia piosenkarzy jak i kilka cienkich folii z wytłoczoną ścieżką dźwiękową .Jeden z "Krugazorów" poświęcony był Ewie Demarczyk i jej piosenkom.Można było "nałożyć" książeczkę, w środku był otwór na adapter i oddawać się rozkoszom słuchania. To były czasy.