filmy

O mnie

Moje zdjęcie
Życie jest cudowną drogą,której piękna nie może przysłonić nawet największa klęska.Cudowność tej drogi wynika z tego,że krzyżuje się ona z innymi. Innymi drogami innych ludzi.Dlatego najpiękniejsze są te skrzyżowania...Jestem psychologiem ,stypendystką ZUS-u .Kocham podróże,podczas których najbardziej fascynują mnie inni ludzie.Moja muzyczna fascynacja od zawsze -Ewa Demarczyk, Cesaria Evora, bez nich byłabym innym człowiekiem. Fotografuję kapliczki, gdziekolwiek jestem...święci, tradycja, splatana z przyrodą , to też moje widzenie świata.Nie martwię się czasem,albowiem - jak pisała Agnieszka Osiecka- młodość może nas jeszcze dopaść, jak katar kataryniarzy a mnie dopadła w dobrym momencie, dlatego wciąż mi się wydaje ,że jeszcze wszystko przede mną...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alikes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alikes. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 marca 2011

Zakynthos 2008 - wyspa zwana" kwiatem wschodu"

Wzdłuż zachodniego wybrzeża Peloponezu leży archipelag Eptanisa
-siedmiu wysp.To Korfu ,Paksi,Lefkas,Itaka,Kefalonia,Kithira i Zakynthos.
Zakynthos (gr. Ζάκυνθος, inne nazwy Zakyntos, Zakinthos, Hyrie, Zante), jest trzecią co do wielkości wyspą.

Spędziliśmy w tym rajskim zakątku dwa tygodnie .Nie ma tu wielu zabytków, bowiem w 1953 roku trzęsienie ziemi pociągnęło za sobą wiele ofiar i zrównało z ziemią budynki , zbudowane jeszcze przez Wenecjan. Ocalały tylko nieliczne.
Tylko przez 2 dni mieliśmy do dyspozycji samochód ( 60 euro), "pasąc oczy" widokami upraw winorośli,drzew cytrusowych,gajów oliwnych oraz tysiącami kwitnących kwiatów,mimo, że w kalendarzu prawie jesień.
Mimo, że wyspa jest maleńka bo jej powierzchnia to około 405 km²
(w uproszczeniu to „kwadrat” 20 km na 20 km.)to nie było zbyt wiele czasu ,by dotrzećdo miejsc, które chcieliśmy zobaczyć szczególnie w południowo-zachodniej części wyspy.
Ale do rzeczy.Wakacje 2008 postanowiliśmy znowu spędzić na którejś z greckich wysp.Po ubiegłorocznych 7 dniach w raju czyli na Krecie, teraz 14 dni padło na Zakynthos.Początkowo miało to być Korfu, ale mgliste kontakty telefoniczne z panią z Nowej Itaki,zaowocowały ponownie błyskawiczną decyzją.
Komputer, http://www.easygo.pl/
klik w oferty i "padło " na Zakynthos, biuro podróży Neckermann, z dostępną opcją -tylko śniadania za 1800 zł.
W walizach lądują znowu ulubione puszki i chlebek z piekarni pana Gembalisa.
DZIEŃ PIERWSZY
Odlot oczywiście z Pyrzowic 9 września .Idealna godzina wylotu -
13,10 , by po dwóch i pół godzinach znaleźć się w zupełnie innym świecie.


W oczekiwaniu na samolot, ciut głodni "rezydujemy póki co, w restauracji na lotnisku,ceny posiłków,jak na miejsce ich spożywania , iście odlotowe


Pogoda idealna na podróż, mimo, ze to już wrzesień , ciepło i słonecznie
Zakynthos wita nas , mimo, że na zegarze 16,10 , prawie 40 stopniowym upałem,
co to będzie potem...

Port lotniczy Dionysios Solomos usytuowany w dzielnicy Laganas , 6 km na południe od stolicy wyspy, miasta Zakynthos(Zante).
Powstał w 1972r.Początkowo było to tylko lotnisko, obsługujące loty wewnątrz kraju.Od 1981 r. stało się lotniskiem międzynarodowym, lecz nadal wszystkie loty pasażerskie obsługiwane są tylko przez jeden terminal.Lotnisko zalicza się do mniejszych lotnisk w Grecji.Rocznie obsługuje około miliona pasażerów.Ponoć loty odbywają się tylko w ciągu dnia, spowodowane jest to składaniem jaj przez żółwie morskie caretta caretta właśnie na plażach w nocy.Aby ich nie płoszyć, zabronione są więc nocne loty samolotów.
Zamieszkaliśmy w północno-wschodniej części wyspy -miejscowości Alikes, w hotelu "Panorama"
Po swojskiej kolacji, przywiezionej jeszcze z kraju, 
wyruszamy przez słynne pola solne  Salt Flats(widoczne na zdjęciu) na plażę.
Po II wojnie światowej rząd grecki szukał odpowiedniego miejsca do produkcji soli.Wybrano Alykes ze względu na jego nizinne położenie. Do 1970 biznes kwitł lecz firma przestała być dochodowa i około 1980 r. skończyło się klapą:(
Teraz Salinen są szczególną atrakcją w miasteczku, oprócz tego, że stały się siedliskiem dla lokalnej flory i fauny ,to również ze względu na komary, które nadciągają tu w ilości hurtowejJedyne pocieszenie, że ukąszenia mniej inwazyjne, szczególnie dotkliwe w nocy.Radzimy zabrać środki, chociaż nasze nie zadziałały na nie.
Pierwsze spotkanie z morzem.Plaża piękna, szeroka, piaszczysto-żwirowa.

Dokładnie przyjrzymy się już urokom miasteczka jutro.Niech żyją wakacje.Kocham Cię życie.Dzień ma się ku końcowi, o 21 jest już na plaży ciemno, żywego ducha,oprócz oczywiście osobistego znajomego :)
jeszcze tylko strawa dla ciała, czyli pierwszy kontakt z czerwonym wytrawnym :)
i powrót do naszego wakacyjnego domku.Solne pola wyglądają imponująco.
Jeszcze nie raz przyjdzie nam o zmroku, wędrować tą trasą .Mimo bardzo już późnej pory, żal wracać do pokoju, chwila relaksu przy basenie


Do jutra :)
Zainteresowanych dalszą podróżą proszę o "zjechanie myszką"na sam dół, po prawej stronie informacja "starszy post",w którym opisałam nasze rendez-vous po tej niezwykłej wyspie.Pokażą się po kolei następne posty , każdy opisujący jeden dzień na wyspie.

Piesze wędrówki po okolicy Alikes


Nasz hotel położony był w idealnym miejscu do wypadów.Mimo utrzymujących się upałów,wędrowaliśmy po okolicy pieszo, czasami wspinając się wysoko w góry, skąd widoki na zatokę były rekompensatą za obolałe grzbiety.Mijaliśmy stareńkie drzewa oliwne, poskręcane w niesamowite kształty ,przydrożne kapliczki i  wodopoje oraz budki z "ręczną wyciskarką" soku z pomarańczy .Ot pani brała do rączki pomarańcze,ścisk i sok lał się do szklaneczki.A widok spod kiosku oszałamiający -na całą zatokę.











 drzewa owocowe i przydrożne samoobsługowe gospodarstwa z "młodnikiem"
Plastikowa butelka na wynos -pieniążki na stół,cennik przy drodze,
obok żywego ducha -ot wiara w klienta :)





niedziela, 20 marca 2011

Zakynthos - samochodem po wschodniej części wyspy-dzień drugi

Alikes-Przylądek Keri-Agios Sostis-Gerakas -Porto Zorro -miasto Zakynthos -Psarou-Alikes
Wyruszamy jak zwykle zaraz po kontynentalnym śniadanku.
Trasa opracowana wczorajszego dnia,ale jak to zwykle ja, korci mnie, aby zjechać z wytyczonego traktu i wąską szutrową drogą dojechać tam, gdzie jak mi się zawsze wydaje,żaden turysta nie zagląda.
Ach ta moja megalomania :) pniemy się naszym Fiatem wysoko w górę,
droga asfaltowa przechodzi w szutrową i klops, dalej jechać nie można.
Ale mamy start....Za to przed nami drzewa figowe a owoce? Rozpływają się w gębie.
Po kliknięciu w zdjęcie otworzy się w dużym rozmiarze

Zjeżdżamy w dół, nie zatrzymując się nigdzie.Kierunek Przylądek Keri.
Pstrykam fotki z auta,jakość więc "byle jaka" :)




W drodze na przylądek mijamy nieliczne ocalałe po trzęsieniu ziemi
w 1953 roku kamienne budynki.


  
Po raz kolejny doświadczamy niezwykłej uprzejmości Greków.
Dzięki informacji pana, bezbłędnie trafiamy do celu.



Półwysep Keri to wysunięta najdalej na południe część wyspy
Stąd 20 km do stolicy wyspy.Wieś znajduje się na szczycie zielonego wzgórza ,
które zamieszkuje około 700 stałych mieszkańców.Wąskie uliczki, kamienne domki z pomarańczowymi dachami.Wspinamy się stromą drogą do Keri Lighthouse , gdzie znajduje się przepiękny punkt widokowy.

Zjeżdżamy w dół do portu.Miejscowa legenda głosi, że Matka Boska ochroniła 
Keri przed najazdem piratów ,kryjąc wieś w morskiej mgle,stąd pełno tu budowli,
jeszcze sprzed trzęsienia ziemi.
W porcie można wypożyczyć łódki lub motorówkę i popłynąć na pobliską wyspę Marathonisi,bo podziwiać piękne jej wybrzeże i znajdujące się tam groty.
Jeśli ktoś chciałby zejść na ląd, to musi liczyć się z tym, że może tylko pochodzić
przy samym brzegu morza, aby nie zdeptać jaj, które żółwie składają właśnie na plaży.Porządku pilnuje strażnik w budce zlokalizowanej w samym środku plaży.

 Widok z porciku w Keri Beach na Marathonisi,maleńką wyspę
 przypominającą kształtem żółwia,znajdującą się w zatoce Laganas.

Zatokę , upodobały sobie żółwie morskie (caretta caretta).
Cała 14-kilometrowa zatoka to strefa ochronna tych żółwi. Miejsca lęgowe to piaszczyste plaże m.in. w Laganas, Kalamaki, Gerakas.Żółwiki wykluwają się na początku sierpnia do końca września, kiedy przyjeżdża najwięcej turystów.Sześciocentymetrowe maleństwa wypełzają po 50-dniowej inkubacji, ale często zmylone światłem lokali ,ciągną w górę plaży, gdzie czeka je śmierć z wyczerpania i odwodnienia.Z Keri Beach kierujemy się do niewielkiej miejscowości Agios Sostis,położonej tuż obok Laganas.Mimo, że drogowskazów moc, kilka razy kręcimy się w kółko


Wreszcie jest, widoczna z daleka.Charakterystyczną wizytówką tego miejsca jest maleńka wysepka położona tuż przy brzegu,do której wiedzie drewniany mostek.





 Ponoć na tej wysepce odbywają się latem głośne imprezy, znane na całej wyspie.
Trzeba przyznać , że miejsce jest niezwykle urokliwe.Od strony morza wysepka ma maleńką kamienistą plażę.
Żegnamy urocze Agios Sostis
i obieramy kierunek na Gerakas.Plaża Gerakas przez wielu uważana jest
za najpiękniejszą plażę na wyspie.
Utworzony Morski Park Narodowy, który obejmuje całą zatokę pomiędzy
przylądkami Gerakas i Keri.Wprowadzono tu trzystopniową kontrolę ograniczającą dostęp ludzi, a na plażach obowiązuje przez całą noc "godzina policyjna".

Swoją doskonałą opinię zawdzięcza nie tylko wspaniałemu piaszczystemu wybrzeżu,ale i żółwiom Caretta Caretta które właśnie na tej plaży składają jaja.Samica żółwia wypełza z morza na plażę skąpaną w świetle księżyca.Wytężając wszystkie siły, 90 kilogramowa samica szuka odpowiedniego miejscai tylnymi płetwami wygrzebuje jamę.Składa w niej 100 miękkich jaj, wielkości piłeczki pingpongowej, przykrywa je piaskiem i wyczerpana wraca, by odpocząć w płytkim morzu.Niebezpieczeństwa czyhają na żółwicę Caretta caretta,zanim jeszcze dotrze na plażę.Szacuje się, że niemal połowę samic kaleczą rowery wodne i śruby motorówek ciągnących narciarzy wodnych i parolotniarzy.
Śmiertelnie groźne są także śmieci wyrzucane beztrosko do morza.Żółwie duszą się , usiłując połknąć plastikowe torebki, które biorą za swój ulubiony pokarm - meduzy.Jaja. które nawet uda się złożyć na plaży , często są niszczone przez motocykle,końskie kopyta i samochody.Parasole plażowe są nieświadomie wbijane w gniazda.



Młode żółwie zaplątują się też w korzeniach drzew tamaryszkowych, sadzonych pośpiesznie,by zapewnić plażowiczom cień.Nawet zwykła dziura po budowie zamku z piasku,może stać się płytkim grobem.
Porto Zorro-niewielka plaża na półwyspie Vassillikos.Warto zrobić sobie
tutaj postój w drodze do Alikes.Na  plaży leżaki i parasole, TYLKO DLA NAS, BO TURYSTÓW BRAK :)Cechą charakterystyczną tej plaży są skalne formacje zanurzone w krystalicznie czystej wodzie.




 miasto Zakynthos- największe miasto na wyspie i jednocześnie jej stolica.
Miasto usytuowane jest wzdłuż wybrzeża, przy którym znajduje się największy na wyspie port.Tuż nad miastem górują dwie skarpy.
Na jednej z nich usytuowany jest zamek i osada Bohali (dzielnica miasta).
Właśnie stamtąd warto popatrzeć na miasto.Niestety, tam już nie dotarliśmy,
moje stare nożyska odmówiły posłuszeństwa.Znowu kolejne postanowienie,
możemy przecież tu jeszcze powrócić :)Miasto zostało praktycznie zupełnie zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 1953 roku i w całości odbudowane.W zasadzie to dwie główne jednokierunkowe ulice














  WRACAMY DO ALIKES



To był piękny dzień...