filmy

O mnie

Moje zdjęcie
Życie jest cudowną drogą,której piękna nie może przysłonić nawet największa klęska.Cudowność tej drogi wynika z tego,że krzyżuje się ona z innymi. Innymi drogami innych ludzi.Dlatego najpiękniejsze są te skrzyżowania...Jestem psychologiem ,stypendystką ZUS-u .Kocham podróże,podczas których najbardziej fascynują mnie inni ludzie.Moja muzyczna fascynacja od zawsze -Ewa Demarczyk, Cesaria Evora, bez nich byłabym innym człowiekiem. Fotografuję kapliczki, gdziekolwiek jestem...święci, tradycja, splatana z przyrodą , to też moje widzenie świata.Nie martwię się czasem,albowiem - jak pisała Agnieszka Osiecka- młodość może nas jeszcze dopaść, jak katar kataryniarzy a mnie dopadła w dobrym momencie, dlatego wciąż mi się wydaje ,że jeszcze wszystko przede mną...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gulety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gulety. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 maja 2012

rejs Kos-Bodrum Turcja (cruise Kos-Bodrum, Turkey)


Będąc na Kosie warto wybrać się do Turcji .Paszport nie będzie potrzebny.
Wystarczy opłata 4 euro i  jesteśmy na innym kontynencie.To Azja Mniejsza i tureckie Bodrum,malowniczo położone na zboczach wzgórza nad piękną zatoką u stóp potężnego zamku .Na rejs decydujemy się we własnym zakresie, rezydent proponuje nam bowiemwycieczkę za 37 euro, podczas gdy sami kupujemy bilety w porciew lokalnym biurze podróży za 15 .
O  8,45 wypływamy  na Marii Star do Bodrum.Rejs trwa około godziny.
w celu powiększenia zdjęć, wystarczy kliknąć na nie;)
Zostawiamy w tyle port w Kosie .
Meltemi zaczyna łaskotać skórę,która pod koniec dnia okaże się usmażona
 niczym krwisty befsztyk, mimo wcześniejszej już  opalenizny.


Wiatr okazuje się silniejszy niż myślałam , chce za przeproszeniem urwać łeb,
ale nie dezerteruję i dzielnie trwam na górnym pokładzie.Rekompensatą są fantastyczne widoki na wybrzeże Turcji i kaskadowo położone domki na wzgórzach.




Mijamy tzw  gulety, to jachty "podrasowane " na staroć ,wabiące turystów na morskie wycieczki .

Ulice wysadzane palmami,na wzgórzach białe domki dodają temu 35 tysięcznemu miasteczku uroku.
To tu urodził się Herodot (ok.485-425 p.n.e),  uznawany za ojca historii, przez niektórych nazywany "ojcem kłamstw",autor dziejów opisujących przebieg wojen grecko-perskich.
Swój przydomek zawdzięczał bujnej wyobraźni , gdyż każdą podróż jaką odbył ,
 ubarwiał mnóstwem niesamowitych opowieści.

Wpływamy do portu , w oddali potężna twierdza -zamek św.Piotra wzniesiony  przez wojowniczy Zakon Joanitów w 1402 r., strzegący dwóch bliźniaczych zatok.Miał chronić tę część wybrzeża Morza Egejskiego.We wnętrzu zamku znajduje się Muzeum Archeologii Podwodnej, z eksponatami wraków statków nawet z VII w.Zamek ma pięć wież.Dwie najwyższe to Francuska i Włoska,poniżej Angielska, Niemiecka i Wężowa (również Francuska).Wszystkie wieże powstały w połowie XVI wieku.






Miasto ze względu na luksusowy port jachtowy , porównywane jest do francuskiego Saint Tropez.


W porcie czeka na pasażerów Marii Star przewodniczka i busik, niestety byliśmy jedynymi w tej grupie Polakami, więc przyłączamy się grupy  angielskiej.
Mijamy biały meczet zwany sądowy,jeszcze rybki, pies i pędem za przewodniczką




Nasz środek lokomocji to klimatyzowany bus, który na dwie godziny
stanie się naszym wehikułem po mieście.B.z aparatem w pogotowiu, a i tak najładniejsze zdjęcia zrobiła moja "blondynka", czyli Nikon Coolpix  L-20  za 290 złociszy :)






Po drodze  zatrzymujemy się w Bodrum Gold Center -największym Centrum Złota na Morzu Egejskim.Prywatny sponsor stracił tam parę dolarów i po raz pierwszy w kwiecie wieku stałam się posiadaczką"złoty pierścionek, złoty pierścionek na szczęście ..."




Opuszczamy Centum z uboższym co prawda portfelem ale złotą błyskotką na paluchu ;)Bus podwozi nas na punkt widokowy, skąd delektujemy głaza widokami miasteczka.









widok na zatokę Gumbet i Bodrum





Wiatraki?Jesteśmy w Holandii?To kolejny obowiązkowy punkt każdej wycieczki do Bodrum.
Te białe budowle skierowane na północny zachód pochodzą z połowy XVIII wieku.
Niestety tylko dwa zachowały się w dość dobrym stanie.




Wiatraki były jeszcze używane w latach siedemdziesiątych.

Kolejny przystanek to Centrum Skór.Pokaz mody -uroczy młodzi ludzie w kurteczkach na wagę złota.!Ceny zabójcze.








Ostatni postój to Sultan Bazar.



Puszczeni samopas zagłębiamy się w uliczki, zachęcani przez sprzedawców łamanym polskim"jak masz na imię-ja mam Jan, a Ty ? No proszę -same Janki na tureckiej ziemi.











Tutejsza kuchnia to mix jedzenia z Zachodu i  Bliskiego Wschodu.Miejscowi jedzą dużo warzyw,smażone pieczone, duszone często z  dodatkiem jogurtu.Warto spróbować pysznych dolmatas,czyli faszerowane mielonym mięsem i ryżem warzywa.






Zrobiło się późno , czas powrotu na greckie łono, słonce praży niemiłosiernie.



Jeszcze tylko obowiązkowe wspomnienie i dwie kolorowe ,po 4 euro ,miseczki wylecą do Polski.



W drodze na statek mijamy zamkową wieże
 i posąg  tatusia historii -Herodota.




Wracamy  po 3 godzinnym pobycie na innym kontynencie do Europy.Maria Star czeka na nas :)